środa, 10 grudnia 2008
Matijos animuje a szczęka leży na podłodze
czwartek, 14 sierpnia 2008
Mordowanie szerszeni na wesoło, odsłona druga
6. Sposób na NG
Niezbędne: atlas geograficzny; tłuczek do mięsa; sąsiad; odrobina trzeźwości umysłu;
Po odkryciu szerszenia, zadzwonić do odpowiedniej instytucji z zapytaniem, jak go zabić. Po ustaleniu sposobu, wziąć atlas geograficzny, tłuczek do mięsa, iść do sąsiada i poprosić, aby szerszenia zabił. Przy odrobinie szczęścia podzielić się obowiązkami: sąsiad przytrzaskuje owada atlasem, natomiast zainteresowana bije tłuczkiem. Minusy metody: nie każdy ma sąsiada, a poza tym szkoda niszczyć atlasy geograficzne.
Nadesłała Aleksandra vel Marycha;
7. Sposób na mamę Kasię
Niezbędne: paletka do pingponga; złość; odwaga; umiejętności nadprzyrodzone;
Po zobaczeniu szerszenia, biegnij do domu po paletkę do pingponga i uderz szerszenia w locie. Respekt w oczach syna bądź córki na długo.
Nadesłał Johny co ma głos jak Jimson;
8. Sposób na nieśmiertelne zdjęcie Bartiego
Niezbędne: gazeta; nieśmiertelne zdjęcie Bartiego; przyjaźń; odwaga;
Latającemu owadowi pokazujemy legendarne zdjęcie Bartiego (uprzednio wydrukowane z internetu), po czym śmiejącego się szerszenia dobijamy dziarsko gazetą. 100% skuteczności.
Nadesłał Marek pseudonim Drugi Westside;
9. Sposób na kumpla z ławki Niezawodnego Dogy'ego
Niezbędne: Zeszyt lub jego wydajny substytut; doniczka, najlepiej z kaktusem; pomieszczenie z parapetem;
Szerszenia krążącego po pomieszczeniu zaatakować przy oknie, aby upadł na parapecie. NIE DOBIJAĆ zeszytem! Postawić na leżącym szerszeniu doniczkę, najlepiej z kaktusem.
Nadesłał - a jakże - Niezawodny Dogy;
10. Sposób na Justynkę
Niezbędne: gazeta (Życie na Gorąca, Gala, Viva, Wysokie Obcasy); łóżko z materacem; osobnik nie przekraczający wagi 130 kg; odwaga; mocne gardło;
Po zauważeniu owada natychmiast zacznij głośno piszczeć zwołując przy okazji większą część rodziny obecnej w domu. Wskocz na łóżko, uderz w szerszenia odpowiednio zwiniętą gazetą, tak aby wpadł w szczelinę pomiędzy łóżkiem, a ścianą. Następnie odsuń łóżko, bohatersko wciśnij się w szparę i dobij insekta. Skuteczność: 40%.
Nadesłała Justynka;
Mądrość życiowa Budiego: A nie lepiej użyć środka owadobójczego?
Anonimowy (Tata?) ostrzega przed użądleniami: klik
UWAGA! Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za nieudaną próbę skorzystania z zamieszczonych wyżej porad, które kończą się ukąszeniem przez szerszenia bądź gorszymi następstwami. (Mówiąc krócej: nie stosuj ich nigdy!)
czwartek, 31 lipca 2008
Kilka cennych sposobów na zabicie szerszenia
1. Technikus pospolitus
Niezbędne: gazeta (lub czasopismo o podobnej elastyczności); cierpliwość; przebiegłość;
Czekamy aż szerszeń usiądzie na stałej, nietłukącej się za łatwo powierzchni. Kiedy tak się staje, podchodzimy do owada i zadajemy mu potężny, miażdżący cios dobrze zwiniętą gazetą. W razie potrzeby - dobić parę razy. Uwaga, gdy po pierwszym uderzeniu szerszeń nadal będzie latał, należy się jak najszybciej oddalić, ponieważ owad staje się w tym momencie niezwykle agresywny i nieobliczalny.
2. Technika na Litosława Nieśmiesznego
Niezbędne: męska szatnia od WF-u; kilkunastu rosłych nastolatków, przeraźliwie bojących się szerszeni; zeszyt od WOS-u; odwaga; chęć pokazania swojej siły;
Jeśli kiedykolwiek w szczelnie zamkniętej, męskiej szatni od WF-u nie wiadomo skąd pojawi się szerszeń, Daniel "Danon" Chociłowicz zacznie krzyczeć "aaaaaaa!!! szerszeń, szerszeń, szerszeń!!!", a kilkunastu rosłych, silniejszych i - wydawać by się mogło - odważniejszych od Ciebie nastolatków w przeciągu ułamku sekundy ucieknie z pomieszczenia, wyjmij zeszyt od WOS-u i postępuj dokładnie tak samo jak przy technice pospolitej. Szerszeń zostanie zabity, a Ty staniesz się bohaterem na jakieś kilkadziesiąt sekund. Do czasu, aż wszyscy znajdą nowy temat na rozmowę.
3. Technika na Jakuba
Niezbędne: lampa z wysokim i wąskim kloszem oraz malutkimi dziurkami od spodu; krzesło; gazeta (lub czasopismo); dezodorant; środek owadobójczy; długa wykałaczka; cierpliwość; przebiegłość; spryt;
Jedna z najbardziej skomplikowanych i - zarazem - najskuteczniejszych metod. Używamy jej tylko o zmroku, kiedy to szerszenie ciągną do światła. Kiedy owad zacznie kręcić się wokół spełniającej kryteria lampy, przygotuj sobie krzesło i bądź cierpliwy. Gdy tylko wleci do klosza, wejdź na krzesło i zakryj jedyne wyjście z klosza gazetą (lub czasopismem). Weź do ręki środek owadobójczy oraz dezodorant. Psikaj nimi na zmianę w kierunku szerszenia. Powinno go to otumanić. Wtedy weź długą wykałaczkę, włóż ją przez malutką dziurkę u spodu lampy i - wykorzystując swój spryt i przebiegłość - spróbuj w ten sposób zabić owada. Jeśli nie chcesz używać środków owadobójczych, dezodorantów oraz wykałaczek, możesz poczekać aż szerszeń spiecze się w środku lampy.
4. Technika wg. Google'a
Niezbędne: Raid; patelnia; ręcznik; dużo odwagi;
Sposób dość bliźniaczy do pospolitego zwalczania "troszkę większych os". Zamiast samej gazety, używamy Raidu do otumanienia przeciwnika oraz patelni, którą zadajemy cios ostateczny. Dodatkowo chronimy głowę ręcznikiem.
5. Technika na Wielką Stopę
Niezbędne: osoba z długimi włosami; ociężały szerszeń; buty na nogach; refleks;
Z tej metody korzystamy tylko na dworze. Również tylko wtedy, gdy osobie długowłosej szerszeń wplącze się we włosy i - po półminutowej szarpaninie - z nich wypadanie prosto na chodnik. Wtedy też osoba stojąca tuż obok (nawiasem mówiąc mająca na sobie buty co najmniej do kostki), robi z owada placek swoją prawą lub lewą stopą. Warto dodać, że w tym wypadku trzeba wykazać się niemałym refleksem, ponieważ zawsze istnieje ryzyko, iż ociężały szerszeń nagle odleci i zacznie nas atakować.
UWAGA! Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za nieudaną próbę skorzystania z zamieszczonych wyżej porad, które kończą się ukąszeniem przez szerszenia bądź gorszymi następstwami. (Mówiąc krócej: nie stosuj ich nigdy!)
środa, 30 maja 2007
Sandały i MC Lekki
Ja chodzę właśnie w tym obuwiu,
Bo tylko to obuwie ma poklask wśród ludu,
I nawet jakbym paradował po Timbuktu,
To miałbym uznanie wśród tamtejszych ludków.
Ale co to? O ja pierdolę!
Nawet w sandałach wyjebać się mogę,
W dodatku ciągle wpadają kamienie do nich,
Jak wielbiciele do domu Marry Poppins,
Mimo tego, noszę je zimą, latem,
Wiosną, jesienią i w każdą niepogodę,
Nie zbierałem na Najki jak Pezet,
Tylko miałem je od zawsze jak żul Mietek,
Sandały – ciągle te same,
Nie zamienię je na inne - panie!
Bo to moje sandały,
Nie Twoje, tylko moje,
Nie Jarosława K., nie Wojewódzkiego,
Tylko moje i w żadnym wypadku nie Kwaśniewskiego,
Nosisz AirForce1, szpanujesz Najkami,
Chcesz być nowym Zkibwoyem lub innymi Smarkami,
Kopiujesz ich styl bez opamiętania,
Mając o sobie wysokie mniemania,
Jednak ludzie patrzą na ciebie jak na idiotę,
„O kurwa, spotkałem jakiegoś poliglotę”,
Tak na widok moich sandałów reagują ludzie,
Mówią tak, bo nie widzą czym poliglota się zajmuje,
Co robi, co jara, co pije i jak hajs kosi,
Przykładowy Johny myśli tylko o swej Zosi,
Wygadując bzdury na temat obuwia mojego,
Nie widząc w nim nic niezwykłego,
Ale te sandały mają moc, mają siłę
Co najmniej dla mnie, a to przecież jest priorytetowe,
Aby dobrze czuć się w tym co zakłada się,
Bo te sandały po prostu nosi się.
I jeszcze jedno, rzecz warta zapamiętania,
Nie ubieraj skarpetek na sandała.